Księżniczka

Temat: Konkurs - ptaki egzotyczne!
Wróbliczki - część mnie.
Postanowiłam zacząć przygodę z jakimiś niesamowitymi, oryginalnymi ptakami. Niewiele słyszałam o wróbliczkach - z początku wydawało mi się, że to jakieś prostodzioby przypominające... wróbla. Aby obejrzeć dokładniej te filigranowe ptaszki wybrałam się w tym celu do sklepu zoologicznego. Dokładnie wodziłam wzrokiem po klatkach... Nigdy nie przypuszczałam, że jakieś ptaki mogą tak doskonale udawać aniołka. Wyglądają tak, poruszają się z gracją i dźwięki, które wydają przypominają dzwonki. Nie takie święte się wydały w moim domu. Klatka, którą zrobiłam z drewna zaczęła się sypać... Rozwalały wszystko w pył.
Wróbliczki - moja przygoda z nimi.
Kupiłam je w czerwcu zeszłego roku. Ich zachowanie miesiącami się zmieniało - z małych, nieporadnych podlotków wyrosły porządne, silne papugi. Miło było patrzeć na wyniki dobrego pielęgnowania.
Może trochę bardziej naukowo?
Wróbliczki (forpus) zamieszkują Amerykę Południową. Od Meksyku, przez Wenezuelę, Kolumbię i Brazylię. Jako papugi nie są zbyt duże - od 10 do max. 14 cm z ogonem mierzy ich długość. Co do chowu w mieszkaniu..
Przed zdecydowaniem się na wróbliczki trzeba na prawdę pomyśleć. Są wymagające, skutki niezbyt urozmaiconego żywienia odbijają się na zdrowiu a także wyglądzie papugi. Łysieje, wypadają jej długie pióra, pazury i dziób stają się jakby porysowane. Nie wygląda to ciekawie. Dopiero po kilku miesiącach prawidłowego traktowania pióra odrastają, stają się bardziej miękkie i błyszczące a ogólne samopoczucie ptaka znacznie się poprawia.
Klatka dla wróbliczek powinna być na prawdę mocna - ja doznałam nieprzyjemnych chwil z ich przesympatycznymi (z wyglądu) dziobami. Trzymam parkę wróbliczek w klatce ok. 110x100x80(długość, wysokość, szerokość) i żyje im się doskonale.
Teraz trochę historii. Miałam okazję doświadczyć efektu miłości między moimi papużkami. Zniosły jaja. Co dwa dni jedno białe jajko. W budce co chwilę się kotłowało, a szczególnie 24 października 2008 roku. Wykluło się pierwsze pisklę. Ptasio długości 3 centymetrów piszczał i bezradnie machał skrzydłami pod piórami swojej mamy. Szafira - bo tam nazywa się moja wróbliczka - doskonale opiekowała się pisklakiem.
Na drugi dzień przykra wiadomość. Pisklę najwyraźniej było upośledzone, zeszło. Zrozpaczona parka wróbliczek grzała pozostałe jajka, niestety bez skutku. 1 listopada pożarły resztę swoich jajek i wyrzuciły materiał z budki. Dałam sobie spokój z lęgami.
Poprawna dieta wróbliczek powinna składać się z różnorakich owoców i warzyw, a także sepii i kiełków. Moje uwielbiają suszone figi. Do picia - przegotowana woda i własnoręcznie wyciskany sok. Zielenina także jest potrzebna. Krwawnik i mniszek lekarski to dwaj faworyci Szafiry i Rambo.
Zimę papugi przeszły bardzo dobrze. Wilgoć była opanowana, w pokoju zawsze ciepło.

Jednak co zimą z zieleninami? Spod śniegu nie będę wygrzebywać. Warto nazbierać kilka listków krwawnika, babki i mniszka i zamrozić je. Wtedy nie zgniją i niemal idealnie zachowają swoją pierwotną świeżość.
Co wiosną można podawać? Gałązki bzu lilaka. Nie dość, że ich kwiatostany pięknie pachną i są ozdobą, to papugi tak wcinają aż im się pióra trzęsą. Liście też lubią.
Nadszedł czas wakacji. Wyjechałam na dwa tygodnie i nie sądziłam, że w dwa tygodnie zła dieta może tyle zmienić. Wróciłam a papugi w ogonie mają dziwne kreatury zamiast piór. Obecnie są w czasie ,,kuracji". Już jest lepiej.
Powracając do żywienia - co można podawać latem? Wiadomo, że gdzieś pod koniec sierpnia słoneczniki mają najlepsze ziarna. Wróbliczki są papugami, które raczej wolą grube ziarna niż proso. Taki domowy słonecznik jest wprost idealny.
Kąpiel w letniej wodzie jest codziennością. Specjalny basenik lub mała miseczka wystarczy. W dobrej klatce z wróbliczkami nie może jej zabraknąć.
Gałązki brzozy i wierzby doskonale służą za huśtawkę i narzędzia do wspinania. Moje papugi uwielbiają rozplątywać warkoczyki przyrządzane z gałęzi płaczki.
Podsumując?
Teraz wróbliczki siedzą nastroszone na gałęzi z głową w piórach, nawet nie wiedzą jak są zachwalane. Polecam te małe stworzenia, jednak nie komuś kto zaczyna swoją przygodę z ptakami. Przed zakupem należy poważnie się zastanowić, że zwierzaki te nie mogą być trzymane pojedynczo. Należy się zastanowić czy w zaciszu domowym, w naszym towarzystwie będą czuły się jak w raju. Czy będą miały miejsce do zabawy, do latania. Czy pokochamy coś, co potrafi żyć nawet 20 lat. Czy pokochamy, mimo zniszczonych mebli, brudnej podłogi, obskubanych roślin. Czy w razie lęgów będziemy przygotowani na niespodzianki. Czy potrafimy odtworzyć im chociaż namiastkę tego, co ich dzicy przodkowie doświadczali hen, na południu.
Gorąco pozdrawiam, Weronika.
Źródło: aviornis.com.pl/viewtopic.php?t=4714